Dzień bez plecaka: kreatywność uczniów na pełnych obrotach!
Dzisiejszy korytarz wyglądał jak skrzyżowanie Castoramy, garażu sąsiada i planu filmowego „Mad Maxa”. Zgodnie z tradycją ogłosiliśmy Dzień bez plecaka, a poziom kreatywności oficjalnie przebił sufit!
Już od progu witały nas „walizki” zrobione z lodówek turystycznych (przynajmniej picie było chłodne) oraz… taczka, którą dumnie pchał jeden z uczniów, twierdząc, że to jedyny sposób, by udźwignąć ciężar wiedzy.
Na lekcjach działy się rzeczy niestworzone!
Niektórzy wyciągali zeszyty z transporterów dla kota (na szczęście bez kota), podbieraków wędkarskich, walizek na narzędzia.
Hitem okazał się uczeń, który przyniósł książki w pralce – tak dobrze czytacie w pralce.
Nie zabrakło też klasyków: poszewek na poduszki, siatek, torebek, koszyków wiklinowych, wiader od mopa, pudełek, skrzynek drewnianych, wózków dla lalek, szuflad, znalazła się też szafka łazienkowa, reflektor samochodowy, kociołek, garnki a nawet futerały na instrumenty muzyczne.
Nauczyciele przecierali oczy ze zdumienia, zwłaszcza gdy pod tablicę podjeżdżał uczeń z wózkiem sklepowym, w którym – zamiast zakupów – spoczywał samotny długopis i zbiór zadań z matematyki. Było głośno, było dziwnie, ale przede wszystkim – dawno się tak wszyscy nie uśmialiśmy!
A Ty, który z tych rekwizytów uważasz za najbardziej odważny, czy może masz jeszcze bardziej szalony pomysł?
Opiekunowie SU
